To nie ty jesteś problemem

- O kobiecej sile w świecie, który nie robi dla niej miejsca

15 IX 2025
Wciąż uczymy kobiety, jak być pewniejszymi siebie — zamiast zmieniać system, który podkopuje ich pewność od początku.

 Kilka lat temu zostałam zaproszona przez dużą organizację do poprowadzenia warsztatów dla kobiet, które miały pomóc im poczuć się pewniej siebie i odważniej stanąć za swoimi talentami.

W swoim koszyku narzędzi coachingowych mam kilka technik, które pomagają klientkom uzmysłowić sobie, jakie mają talenty i umiejętności — ale coś innego chodziło mi wtedy po głowie.

Zaczęłam więc od tego:

To nie wy jesteście problemem.
Jak to? – zapytały kobiety, które zostały wyselekcjonowane do udziału w warsztacie.

Niepewność kobiet to nie jednostkowy deficyt – to skutek systemu

Co więcej — to, w czym teraz uczestniczymy (miałam na myśli warsztaty), jest również częścią mechanizmu, który de facto po części wzmacnia funkcjonujący system.

Bo tak naprawdę wysłanie kobiet na warsztaty może też wysyłać im sygnał, że coś z nimi jest nie tak i że to one muszą być bardziej jakieś. Że powinny się poprawić.

Czyli tak naprawdę nakłada się na nie kolejne wymaganie — w ich już przepełnionym wymaganiami świecie.

Warsztaty jako forma presji?

Opowiedziałam im wtedy o tym, że wiele kobiet nie czuje się pewnie, doświadcza silnej krytyki wewnętrznej i poczucia nieadekwatności, a wynika to — między innymi — z nierównego dostępu do przywilejów, których mężczyźni mają zdecydowanie więcej.

Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak bardzo wpływa na nas to, w jakim otoczeniu żyjemy, dorastamy i pracujemy.

Warsztaty jako kolejna forma presji?

Co więcej — to, w czym teraz uczestniczymy (miałam na myśli warsztaty), jest również częścią mechanizmu, który de facto po części wzmacnia funkcjonujący system.

Bo tak naprawdę wysłanie kobiet na warsztaty może też wysyłać im sygnał, że coś z nimi jest nie tak i że to one muszą być bardziej jakieś. Że powinny się poprawić.

Czyli tak naprawdę nakłada się na nie kolejne wymaganie — w ich już przepełnionym wymaganiami świecie.

Ciężar, który kobiety niosą po cichu

Kobiety niosą na swoich barkach większość nieodpłatnej pracy opiekuńczej i emocjonalnej.
W firmach często zostają im przydzielone zadania, które nie wliczają się do tych generujących wyniki.
Częściej są chwalone za wygląd, a nie za merytorykę.
Ich głos bywa pomijany częściej niż głos mężczyzn.

Oczekuje się od nich, by były miłe, a jednocześnie wymaga się, by były pewne siebie i silne.
A z drugiej strony — nierzadko oskarża się je o agresję, gdy w końcu otwarcie używają siły.

Nadal brakuje — choć jest ich coraz więcej — wzorów kobiet, które stoją pewnie na szczycie, nie musząc się tłumaczyć ani wpasowywać w męski kod zachowań.

Brak wzorców – i symboliczne drzwi zamknięte

Jakiś czas temu pewna znajoma opowiedziała mi o spotkaniu, w którym uczestniczyła — spotkaniu młodych, świeżo zatrudnionych kobiet z wysoko postawionymi osobami z firmy.

Okazało się, że tymi wysoko postawionymi osobami byli sami mężczyźni, więc jedna z młodych dziewczyn zapytała moją znajomą:

Czy to znaczy, że dla mnie nie jest możliwa kariera w tej organizacji?

Mężczyźni też mają trudności. Ale to nie to samo.

Oczywiście — mężczyźni też mają swoje trudności.
Też nie jest im łatwo.
Też zmagają się ze stereotypami — na przykład z tym, że zawsze muszą być silni i radzić sobie sami.

Ale czym innym jest zmaganie się z trudnościami, gdy siedzi się w luksusowym samochodzie, a czym innym, gdy jedzie się rozklekotanym gruchotem.

Czy to znaczy, że mężczyźni zawsze są bardziej uprzywilejowani od kobiet?
Otóż nie.
To wszystko zależy od konkretnego kontekstu i konkretnej sytuacji.

A przecież kobiety… są często psychicznie silniejsze

Jest jednak tak, że wiele kobiet jest pod silnym wpływem sytuacji, w której podprogowo dostają sygnał, że ten świat nie został zaprojektowany dla nich — i to ma na nie bardzo wymierny wpływ.

Po pierwsze — zaczynają bardziej się starać. Często pracują dużo więcej, mają perfekcjonistyczne zapędy.

Po drugie — może być im trudniej stanąć w pełni za swoim potencjałem, bo ten potencjał bywa niewidzialny dla otoczenia.
Nie mają wystarczająco wielu doświadczeń, w których są doceniane za swoje kompetencje i mądrość.

Po trzecie — to chroniczne niedowartościowanie często prowadzi je do zmęczenia, frustracji i poczucia, że „coś ze mną jest nie tak”.

Do czasu.

Bo przychodzi moment, kiedy coś pęka.
Kiedy kobieta ma dość zasuwania bez uznania.
Zaczyna się zastanawiać:
„Dlaczego czuję się, jakby ciągle było za mało?”
„Co zrobić, by poczuć się w końcu sobą?”

Często wtedy trafia na terapię, coaching, krąg kobiet.
I zaczyna odzyskiwać siebie.

Paradoks?

Paradoksalnie — kobiety bywają dużo silniejsze psychologicznie od mężczyzn, tylko tego nie widzą.
Zazwyczaj do czasu.

Do momentu, aż wydarzy się coś przełomowego.
przepracują swoje ograniczenia albo po prostu dojrzeją do siebie.

Czy to oznacza, że potem będzie im łatwiej?

W pewnym sensie — tak.
Bo nie będą już ślepo ulegać mechanizmom społecznym, które wcześniej odcinały je od ich potencjału.

Ale po części — nie.
Bo świat nie zmieni się z dnia na dzień.
Wciąż, w wielu miejscach, na szczycie rządzą mężczyźni — i wielu z nich niechętnie dzieli się władzą.
Widać to choćby przy okazji różnych politycznych i społecznych ruchów.

Więc od czego zacząć?

To teraz możemy popracować – powiedziałam do uczestniczek warsztatu po tej rozmowie o „duchach czasu” – czyli nieświadomych stereotypach, które nas przenikają.

Kiedy już uwolniłyśmy się choć trochę od myślenia, że to my musimy się poprawiać, można było naprawdę coś zacząć.

Bo owszem — warto pracować nad pewnością siebie i wewnętrzną siłą.
Ale najpierw trzeba wrócić do siebie.
I zrobić to nie z miejsca krytyki, nie z wewnętrznego przymusu: „muszę być lepsza”
ale z chęci zadbania o siebie w świecie takim, jaki jest.

I z chęci tworzenia lepszego świata — dla wszystkich kobiet, które jeszcze czują, że „są za mało”.

A mężczyźni...?

To temat wrażliwy i drażliwy.

Spotkałam niewielu, którzy naprawdę chcą zrozumieć złożoność tego problemu.
Którzy chcą wejść w buty kobiet, a nie od razu mówić:
„A my to co? A o nas to nikt nie dba?”

Często oczekują, że to ich się zrozumie.
Czują się niesprawiedliwie potraktowani.
Pewnie czasem tak jest.

Ale…
naprawdę wysłuchać drugą stronę
to już samo w sobie byłoby znakiem, że jakaś zmiana się zaczyna.

Na zakończenie

To nie Ty jesteś problemem.
To system, który nie widzi Twojej siły.

Ale to nie znaczy, że nie możesz jej sobie odzyskać.

Siła tego mechanizmu jest dla mnie jak niewidzialny klosz, który mnie niejednokrotnie przykrywa.
Dobra wiadomość jest taka, że łapię się na tym — i wtedy podejmuję odważną decyzję.

Zabieram przestrzeń.
Mówię otwarcie i głośno, co myślę i czuję.

Czasem spotykam się z milczeniem.
Czasem z aprobatą.
A czasem jestem pomijana i uciszana.

Ale najważniejsze jest to, że liczy się każdy krok.
Nawet ten najmniejszy.

 

Polecane wydarzenia

Czytaj podobne

Brak innych wpisów z tej samej kategorii

Najczęściej czytane

Jak być sobą
- O tym, dlaczego bycie sobą to nie cel, lecz sposób życia
23 X 2025
Nie zawsze trzeba porzucić stare życie, by odnaleźć siebie. Czasem wystarczy rzucić światło na to, co już w nas rośnie.
Czytaj dalej
Najtrudniejszy moment każdej zmiany
Etap "w trakcie tworzenia"
15 II 2026
Największe napięcia w zespołach często pojawiają się nie wtedy, gdy wszystko się rozpada, ale wtedy, gdy coś nowego dopiero zaczyna się tworzyć. Ten etap przejściowy jest naturalną częścią każdej zmiany — choć bywa najbardziej wymagający.
Czytaj dalej
Tu zaczyna się psychologiczne bezpieczeństwo
O często pomijanej "chwili"
15 III 2026
Podczas pracy z zespołami często obserwuję moment, w którym wydarza się coś naprawdę ważnego: ktoś mówi to, co długo było niewypowiedziane, atmosfera się zmienia, a ludzie zaczynają się naprawdę słuchać. I właśnie wtedy — niemal odruchowo — wracamy do agendy…
Czytaj dalej
Dojrzałe przywództwo
Krok w rozwoju liderów, o którym mówi się zbyt rzadko
7 I 2026
W organizacjach dużo uwagi poświęca się rozwojowi nowych liderów. Znacznie rzadziej mówi się o tym, jak powinni rozwijać się ci najbardziej doświadczeni. Tymczasem właśnie tam zaczyna się jeden z najważniejszych etapów przywództwa — dojrzałe przywództwo.
Czytaj dalej