Podczas warsztatów i sesji zespołowych często pojawia się moment, który trudno zaplanować, ale łatwo rozpoznać.
Atmosfera w pomieszczeniu się zmienia.
Ktoś w końcu wypowiada coś, co od dawna było niewypowiedziane.
Zapada cisza — ta szczególna cisza, gdy prawda właśnie znalazła swoje miejsce.
Na chwilę wszyscy są bardziej obecni.
Bardziej ludzcy.
Bardziej razem.
I wtedy — niemal zawsze — dzieje się coś przewidywalnego.
Ktoś mówi:
„Dobrze, przejdźmy do następnego punktu.”
„Jakie są konkretne działania?”
„Kto jest za to odpowiedzialny i do kiedy?”
I w tym momencie coś się urywa.
Połączenie znika.
Dlaczego tak trudno zostać przy tym momencie
W kulturze organizacyjnej jesteśmy bardzo dobrze wytrenowani w przechodzeniu do działania.
Rezultaty, KPI, listy zadań, kolejne kroki — to wszystko daje poczucie kontroli i produktywności.
Natomiast momenty ludzkiego spotkania są trudniejsze do „uchwycenia”.
Nie da się ich łatwo wpisać w tabelę.
Nie mają od razu mierzalnego efektu.
Czasem są nawet trochę niewygodne.
A jednak to właśnie one często są punktem zwrotnym w pracy zespołu.
Badania nad psychologicznym bezpieczeństwem pokazują, że poczucie przynależności i możliwość mówienia otwarcie o trudnych rzeczach są jednymi z najważniejszych czynników wpływających na efektywność zespołów.
Jednym z najbardziej znanych przykładów jest Project Aristotle w Google, który pokazał, że zespoły osiągają najlepsze wyniki wtedy, gdy ludzie czują się bezpiecznie, by mówić, pytać, przyznawać się do błędów i wnosić swoje perspektywy.
A mimo to w praktyce bardzo często traktujemy te momenty jak przystanek w drodze do „prawdziwej pracy”.
Złoto wspólnego doświadczenia
Z perspektywy osoby prowadzącej warsztaty bywa to moment frustrujący.
Zdarza się, że grupa właśnie dotknęła czegoś bardzo ważnego — pojawiło się nowe zrozumienie, szczerość, czasem nawet ulga.
To jest moment, w którym zespół naprawdę zaczyna się spotykać.
I właśnie wtedy ktoś szybko zamyka ten moment i przechodzi dalej.
Jakbyśmy wspólne doświadczenie natychmiast pakowali do pudełka i odkładali na półkę.
A przecież to właśnie w tych chwilach zaczyna się budować coś, czego nie da się stworzyć samymi procedurami:
zaufanie.
Relacja jako fundament wyników
W wielu organizacjach relacja wciąż jest traktowana jak coś „miłego”, ale drugorzędnego.
Najpierw strategia.
Potem struktura.
Potem zadania.
Relacje — gdzieś na końcu.
Tymczasem w pracy z zespołami widać bardzo wyraźnie, że często jest odwrotnie.
To jakość relacji decyduje o tym:
-
czy ludzie mówią, co naprawdę myślą
-
czy konflikty są rozwiązywane czy zamiatane pod dywan
-
czy pojawiają się nowe pomysły
-
czy zespół potrafi przejść przez trudny moment
Bez relacji działania często pozostają tylko formalnością.
Co mogą zrobić liderzy i zespoły
Nie chodzi o to, żeby każdą rozmowę zamieniać w długą refleksję.
Czasem wystarczy bardzo niewielka zmiana: zatrzymać się na chwilę dłużej.
Na przykład:
Zauważyć moment zmiany
„Mam wrażenie, że wydarzyło się tu coś ważnego.”
Nazwać to, co się wydarzyło
„Dziękuję za tę szczerość. To wymaga odwagi.”
Zostać chwilę w tym doświadczeniu
Zamiast natychmiast przechodzić do kolejnego punktu.
To nie jest strata czasu.
To jest inwestycja w fundament zespołu.
Tworzenie przestrzeni na ludzką rozmowę
Jednym ze sposobów wspierania takich momentów jest tworzenie regularnej przestrzeni na osobistą wymianę i docenienie.
Nie tylko wtedy, gdy pojawia się kryzys.
W swojej pracy często korzystam z różnych narzędzi, które pomagają ludziom mówić o doświadczeniach, perspektywach i historiach, które zwykle pozostają niewidoczne w codziennej pracy zespołu.
Czasem wystarczy jedno pytanie, jedna historia albo jeden moment uważności, żeby zobaczyć siebie nawzajem trochę inaczej.
A to zmienia dynamikę całego zespołu.
Połączenie też jest rezultatem
W pracy z organizacjami często pytamy:
Jakie są rezultaty?
Jakie są konkretne efekty?
To ważne pytania.
Ale być może warto dodać jeszcze jedno:
Czy w tym procesie powstało więcej prawdziwego kontaktu między ludźmi?
Bo czasem właśnie to jest najbardziej wartościowym rezultatem.
A z niego — prędzej czy później — rodzą się wszystkie pozostałe.